Szczudła powstały dawno temu i nie konieczne wiązały się ze sztuką cyrkową u swego zarania. Jaka była ich historia i czy można z nimi robić coś w przedszkolu, czy szkole? Daj się zaskoczyć, że jest to możliwe.
Szczudła znane już były na świecie na pewno kilka tysięcy lat temu. Ludzie wymyślili je w wielu zakątkach globu niezależnie od siebie – generalnie po to, by być nieco wyżej. Jedni używali ich, by suchą stopą przejść przez strumienie czy płytkie rozlewiska. Chińczycy używali ich do przedstawień, gdzie tańczyli na nich, odtwarzając mityczne postacie. Wizerunki ludzi na szczudłach odkryli archeolodzy na rysunkach w Benin (Afryka) i na ścianach świątyń Majów. W starożytnym Rzymie szczudeł używali uliczni tancerze, a w Landach, płaskim i bagnistym regionie Francji – pasterze. Niektórzy nawet dokonywali na nich rekordów, mianowicie w 1891 r. piekarz z Landów – Sylvain Dornon w ciągu 58 dni przeszedł na szczudłach z Paryża do Moskwy. Specjalna konstrukcja szczudeł pozwoliła mu poruszać się znacznie szybciej.
W XXI wieku szczudła kojarzą się nam najczęściej z cyrkiem i kuglarzami, czy klaunami. Pojawiają się w teatrze ulicznym, a także spotkać się można ze szczudłami budowlanymi. Szczudła można podzielić na te sterowane nogami i rękoma, bez mocowania ich do kończyn, oraz na te sterowane samymi nogami, do których są przymocowane na stopach, pod kolanem, a nawet na udzie.
Sztuka utrzymania balansu na półmetrowych szczudłach jest już dość trudnym zadaniem dla małego dziecka. Z tego też powodu szukaliśmy alternatywy, która będzie bezpieczna, ale jednocześnie będzie wyzwaniem.
Pierwszym podstawowym ćwiczeniem przed chodzeniem na szczudłach dziecięcych będą wszelkie zabawy rozwijające równowagę:
oraz wiele innych.
Kolejny etap to stanie na proponowanych przez nas szczudłach. Na jednej nodze, na dwóch nogach. Daje to początkowe poczucie bezpieczeństwa dla tego nowego przyboru uwzględniając stopniowe wprowadzanie kolejnych poziomów trudności.
Jako pierwsze ćwiczenie proponujemy lekkie szczudła o dużej średnicy i niewielkiej wysokości. Dziecko swobodnie stawia na nich stopę i przy każdym kroku styka się z podłożem w dość stabilny sposób, a mimo to jest już kawałek wyżej od ziemi, co jest dużą radością dla przedszkolaka. Aby poruszać się angażujemy jeszcze ręce. Każde szczuło ma zamocowany sznurek, który pozwala je podnosić razem ze stopą przy każdym kroku. Dzięki temu prostemu zabiegowi zabawa na szczudłach ćwiczy nie tylko nogi i zmysł równowagi, ale także ręce i koordynację ruchową.

Kolejnym krokiem może być zmiana wysokości szczudeł. Dzieci starsze, chodzące już bardzo pewnie, z pewnością docenią to kolejne wyzwanie. Na wysokości 20 cm można rzeczywiście już odczuć różnicę wysokości z jednoczesnym zachowaniem bezpieczeństwa, którą daje nadal duża średnica szczudeł. Tutaj tak samo sznurek trzymany ręką utrzymuje szczudło przy stopie podczas chodzenia, ćwicząc jednocześnie ramiona.
Po indywidualnym ćwiczeniu wykonywania kroków, można dodać zadania związane z kierunkiem.
Jako kolejny poziom trudności proponujemy szczudła, które są półkulami. Stopę stawia się na płaszczyźnie o średnicy 15 cm (czyli przedszkolaki postawią na nich całą stopę, a dzieci starsze mogą dodatkowo trzymać każde szczudło palcami od stóp) i balansuje na półkuli, która jest teraz podstawą. Steruje się nimi za pomocą umocowanych sznurków, które trzyma się rękami. Waga i solidna konstrukcja umożliwią uproszczone ćwiczenie równowagi przy staniu na tych szczudłach oraz poruszanie się z koniecznością zachowania równowagi zwłaszcza za pomocą stóp.
Dodatkowym ćwiczeniem, przeciwdziałającym szczególnie płaskostopiu, może być chodzenie na szczudłach półkulą do góry. Zmienia się wtedy znacząco stabilność stawianych kroków, zmienia praca stopy oraz rąk.
Samo ćwiczenie chodzenia na innym poziomie będzie dla wielu dzieci ogromną frajdą, która jednak też może się znudzić. Dla innych z kolei będzie ważna motywacja na początku nauki. Tu możemy wpleść w zabawę szczudłami scenariusz. Możemy bawić się w stado żyraf, które oglądają czubki drzew, a ledwo sięgają do tafli wody by się napić. Możemy być słoniątkami, które uczą się chodzić i powolutku stawiają każdy krok. Możemy zagrać też sceny z Guliwera, przygotować scenografię świata Liliputów i pośród niej się poruszać pomagając przyjaciołom pokonać wroga w wojnie. Pomysłów z pewnością Wam nie zabraknie. Wystarczy spojrzeć na szeroką perspektywę, która roztacza się ze szczytu szczudeł 😉